NewsWyróżnione

Co naprawdę jemy? Ponad połowa przebadanych partii mięsa mielonego z wadami

Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych przeprowadził kontrole jakości mięsa mielonego dostępnego w sprzedaży detalicznej. Wyniki inspekcji okazały się niepokojące, ponieważ nieprawidłowości wykryto w ponad połowie zbadanych produktów. Badania laboratoryjne wykazały, że informacje umieszczone przez producentów na etykietach drastycznie różniły się od rzeczywistego składu zamkniętego w opakowaniach.

Zgodnie z obowiązującymi definicjami i przepisami prawnymi, klasyczne mięso mielone powinno być produktem bez kości, rozdrobnionym, o zawartości soli nieprzekraczającej 1 procenta oraz całkowicie pozbawionym sztucznych konserwantów czy ulepszaczy. Restrykcyjne normy określają także maksymalną dopuszczalną zawartość tłuszczu oraz tkanki łącznej, czyli kolagenu. To właśnie w tych kluczowych parametrach inspektorzy odnotowali najwięcej uchybień.

Skalę problemu obrazują konkretne wyniki kontroli laboratoryjnych przedstawione przez dyrektora instytucji, Józefa Twardowskiego. W jednej ze sprawdzanych partii mięsa wołowego normy przewidywały maksymalny udział kolagenu na poziomie 15 procent, tymczasem analiza chemiczna wykazała wartość aż 32 procent. Podobne wady jakościowe, polegające na zaniżaniu zawartości czystego mięsa na rzecz tańszych zamienników tkankowych, dotyczyły aż 11 z 20 losowo wybranych i skontrolowanych partii towaru.

Inspektorzy apelują do konsumentów o dokładne i świadome czytanie etykiet podczas codziennych zakupów. Wybierając mięso mielone, należy zwracać uwagę na szczegółowość danych, takich jak precyzyjne miejsce chowu i uboju zwierząt, a także procentowa zawartość soli, tłuszczu oraz kolagenu. Im bardziej szczegółowa specyfikacja na opakowaniu, tym mniejsze ryzyko zakupu towaru niespełniającego norm jakościowych.