Porodówki znikają z mapy Podkarpacia. Kobiety muszą jechać dziesiątki kilometrów, by urodzić
Podkarpacie traci kolejne porodówki, a dostęp do opieki okołoporodowej staje się coraz większym problemem, szczególnie w mniejszych miejscowościach. W ostatnich latach zamknięto oddziały położnicze m.in. w Lesku, Nisku i Przeworsku, a likwidacja porodówki w Lesku sprawiła, że całe Bieszczady zostały bez miejsca do porodu. Głównymi przyczynami są dramatycznie niska liczba porodów, braki kadrowe oraz rosnące koszty utrzymania oddziałów. Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że wiele placówek nie spełnia minimalnych norm wymaganych do dalszego funkcjonowania. Choć dokładna liczba czynnych porodówek w regionie nie jest jasno komunikowana, trend jest jednoznaczny – jest ich coraz mniej. Dla wielu kobiet oznacza to konieczność długich dojazdów i realne zagrożenie dla bezpieczeństwa matki i dziecka.


