Radni nie zgodzili się na likwidację porodówki w Lesku
Podczas nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu Leskiego radni odrzucili projekt uchwały dotyczący likwidacji trzech oddziałów szpitala w Lesku, w tym porodówki – ostatniej działającej w Bieszczadach.
Decyzja zapadła po burzliwej dyskusji. Pięciu radnych głosowało za zamknięciem, sześciu było przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu. Oznacza to, że uchwała nie została przyjęta.
Trudna sytuacja szpitala
Szpital w Lesku od dawna zmaga się z problemami finansowymi. Placówka ma ponad 114 mln zł długu, część zaciągniętą w parabankach. Sam oddział ginekologiczno-położniczy w 2023 roku przyniósł 5,6 mln zł strat. Rocznie odbywa się tam niespełna 200 porodów, a miesięczne koszty utrzymania przekraczają pół miliona złotych.
Dyrekcja i zarząd powiatu podkreślali także brak kadry, zwłaszcza pediatrów i neonatologów. Wskazywali, że bez specjalistów zapewnienie bezpieczeństwa matkom i dzieciom jest bardzo trudne.
Argumenty stron
Zwolennicy likwidacji oddziału twierdzili, że dalsze jego utrzymywanie może doprowadzić do zamknięcia całej placówki. W zamian proponowano utworzenie tzw. izby porodowej, która miałaby działać w ograniczonym zakresie.
Przeciwnicy decyzji ostrzegali, że likwidacja porodówki zwiększy ryzyko dla kobiet i noworodków. Zwracali uwagę, że do najbliższych szpitali trzeba dojechać kilkadziesiąt kilometrów, co w nagłych przypadkach może mieć tragiczne skutki.
Co dalej?
Obecnie oddziały ginekologiczny, położniczy i noworodkowy są zamknięte do końca września. Aby przedłużyć ich zawieszenie, potrzebna jest decyzja wojewody. Jeśli jej nie będzie, w październiku powinny zostać ponownie otwarte.
Przyszłość porodówki w Lesku nadal pozostaje niepewna. Brak lekarzy i ogromne zadłużenie szpitala sprawiają, że problem powróci w najbliższych tygodniach.


