NewsWyróżnione

Wieloletni proces zakończony. Byli członkowie zarządu Krośnieńskich Hut Szkła Krosno S.A. usłyszeli wyrok

Po niemal jedenastu latach zakończyła się sprawa pięciu byłych menedżerów Krośnieńskich Hut Szkła Krosno S.A. Proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Krośnie od lutego 2014 roku i dotyczył sposobu zarządzania spółką w latach 2002–2009.

Pierwsze czynności w tej sprawie prokuratura podjęła już w październiku 2008 roku. Początkowo zajmowała się nią Prokuratura Rejonowa w Krośnie, a w lipcu 2009 roku śledztwo przejęła Prokuratura Okręgowa. Postępowanie miało szeroki, międzynarodowy zakres – dowody zbierano nie tylko w Polsce, ale także m.in. w krajach Europy Wschodniej, Stanach Zjednoczonych i Turcji. Śledczy zarzucali członkom zarządu nadużywanie uprawnień, niedopełnianie obowiązków oraz inne nieprawidłowości, które w ich ocenie doprowadziły do upadłości huty i strat sięgających ponad 88,6 mln zł.

Najpoważniejsze zarzuty dotyczyły strat poniesionych na transakcjach opcji walutowych, które oszacowano na ponad 34,7 mln zł. Kolejne wątki dotyczyły nieprawidłowości w gospodarce magazynowej, gdzie straty miały wynieść około 28 mln zł, oraz braku właściwego nadzoru nad regionalnymi centrami dystrybucji, co – według prokuratury – przyniosło szkody przekraczające 9,6 mln zł. W akcie oskarżenia znalazły się również zarzuty związane z działalnością spółki córki w Moskwie, nieudaną współpracą z Tesco, niezrealizowaną sprzedażą nieruchomości przy ul. Grodzkiej, projektem „My soul to keep” realizowanym dla firmy z Hongkongu, a także nieprawidłowościami w rozliczeniach VAT i zatrudnieniem doradcy bez jasno określonego zakresu obowiązków. Łącznie oskarżonym postawiono 20 zarzutów. Żaden z nich nie przyznał się do winy.

Proces rozpoczął się 18 lutego 2014 roku. Na ławie oskarżonych zasiedli: Jacek S., Jan K., Andrzej B., Mirosław S. oraz Rafał W. Wszyscy odpowiadali z wolnej stopy. Sąd zastosował wobec nich m.in. poręczenia majątkowe oraz zakaz opuszczania kraju. Zgromadzony materiał dowodowy był obszerny i obejmował ponad 100 tomów akt.

Wyrok pierwszej instancji zapadł 29 grudnia. Sąd uniewinnił oskarżonych lub umorzył postępowanie wobec nich. W najważniejszych wątkach doszło do zmiany kwalifikacji czynów z umyślnych na nieumyślne, co w konsekwencji doprowadziło do przedawnienia.

Ogłaszając rozstrzygnięcie, sędzia Jarosław Krysa zwrócił uwagę na wyjątkowo złożony charakter sprawy. W toku postępowania przesłuchano około 250 świadków, a jego przebieg komplikowały m.in. spory wokół opinii biegłych, trudności z przeprowadzeniem części przesłuchań oraz pandemia COVID-19. W ocenie sądu prokuratura nie wykazała, że oskarżeni działali z zamiarem umyślnym.

Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura zapowiedziała, że wystąpi o sporządzenie pisemnego uzasadnienia i po jego analizie podejmie decyzję co do dalszych działań.